Maj 1991 roku przerwał na szczęście pasmo marazmu. Pewnego chłodnego poranka stary Jorgen odnalazł na plaży jakieś 300 metrów od domku Angelblomów ciało wyrzucone na brzeg. Było to ciało mężczyzny w wieku około 30 lat bez żadnych znaków szczególnych, o pospolitej urodzie i aparycji. Może oprócz wyrazu twarzy, który w wyniku zaciętej walki o tlen zmienił się na tyle, że nie pasował do żadnego z żyjących mieszkańców Hammarby. Ci, którzy go widzieli zgodnie orzekli, że jest przyjezdny. Trudno było jednak osądzać jednoznacznie, gdyż nigdzie na plaży nie widać było jego rzeczy. Walizki, koca, lub ubrań, w których jakoś musiał tu dotrzeć.
Policja wszczęła śledztwo, chodź z pewnością trudno jest nazwać policją parę homoseksualistów, z których tylko jeden pełnił służbę w policji dłużej niż 3 miesiące. Dokładnie od 40 lat. Hans Larsson 39 i pół roku był komendantem policji w Hammarby. Wcześniej, w wieku 17 lat rozwoził do sklepów ryby, świeże i pachnące morzem makrele i dorsze. Woził je dopóki nie ukradziono mu roweru. Mimo, że stracił swoje narzędzie pracy, nie poddał się. Dalej roznosił ryby przysięgając jednocześnie, że odnajdzie swój rower.
Już wtedy jako człowiek wierzący i praktykujący nie mógł złamać słowa. Będąc wyposażony w cudowny, zahartowany węch wyczuł zapach swojego bicykla po jednej z niedzielnych mszy, kiedy przechodził tuż obok plebanii. Podchodząc do okna zobaczył miejscowego księdza oraz własny rower przerobiony na generator napędzający radio, z którego wydobywała się 'Wolna Europa'. Od tamtego czasu Hans przestał być człowiekiem wierzącym i praktykującym. Hasło 'Wolna Europa' też zaczęło brzmieć jakoś dziwnie obco. Do tego stopnia, że znienawidził Europę, a tym bardziej wolną. Mimo to, ludziom spodobał się detektywistyczny nos Hansa. Na tyle, że został wcielony do miejskiej policji. Hans z dumą mógł wozić ryby na policyjnym rowerze, w pełnym umundurowaniu. Przypadek jednak chciał, że pół roku później musiał porzucić zawód obwoźnego ryb. Otóż rozgryzł on trudną zagadkę kryminalną na temat znikających ryb z kutrów rybackich kiedy jeszcze miały one rację bytu. Pech chciał, że to ówczesny komendant Sven Ljunberg wymuszał na rybakach rybne haracze, za co trafił na długi czas do więzienia. Hans był jego jedynym naturalnym zmiennikiem, dlatego musiał przejąć stery pozostawiając dotychczasową pracę rybnego dostawcy. Kiedy już okazało się, że osobą wymuszającą haracze nie był Sven, tylko jego brat bliźniak Jens, było już za późno. Hans zadomowił się w komisariacie na dobre. Na jakieś 40 kolejnych lat.
Teraz czekało go trudne wyzwanie, bo o ile przez cały ten czas miał niewiele do roboty, a jedyni pojawiający się raz na jakiś czas rabusie zazwyczaj w końcu zgłaszali się do niego sami, o tyle ta sprawa stawiała przed nim spory orzech do zgryzienia.